Kołoża w Grodnie: cerkiew z XII wieku nad Niemnem, półtora kilometra od Gosteam
Od hostelu Gosteam przy Mostowej 31 do Kołoży jest około półtora kilometra: nabrzeżem Niemna albo Wielką Troicką przez park. Historia cerkwi i jak do niej dojść.
Od hostelu Gosteam przy Mostowej 31 do Kołoży jest około półtora kilometra: nabrzeżem Niemna albo Wielką Troicką przez park. Historia cerkwi i jak do niej dojść.
W nocy z 1 na 2 kwietnia 1853 roku południowa ściana cerkwi na Kołoży wraz z połową zachodniej i stropem runęła do Niemna. Sama cerkiew została na miejscu. Stoi do dziś na krawędzi tej samej skarpy, a tam, gdzie była utracona ściana, ma drewno.
To cerkiew świętych Borysa i Gleba, którą w Grodnie nazywa się po prostu Kołożą. Ma ponad osiem wieków i uchodzi za najdalej na zachód wysuniętą z zachowanych świątyń dawnej Rusi.
Od hostelu Gosteam przy ul. Mostowej 31 do Kołoży jest około półtora kilometra. To nie sąsiednie podwórko: trzeba liczyć jakieś dwadzieścia minut. Za to można wybrać nabrzeże Niemna albo starą Wielką Troicką przez park, i obie drogi są dobre same w sobie.
Kiedy ją stawiano w XII wieku, było tu prawie pusto: świątynia stała daleko za granicami ówczesnego miasta, na wysokim brzegu rzeki, i najpewniej od początku była klasztorna. Dokładna data jest nieznana. Według jednej wersji cerkiew wzniesiono za grodzieńskich książąt Borysa i Gleba Wsiewołodkowiczów i poświęcono ku czci ich niebiańskich patronów. Według innej zbudowały ją w latach osiemdziesiątych XII wieku ich dzieci.
W 1184 roku po wielkim pożarze spłonęła cerkiew soborowa dawnego Grodna i Kołoża stała się główną świątynią miasta.
Nazwa to też zagadka. Jedni historycy wywodzą ją od „kołożani”: tak nazywano miejsce, gdzie biją liczne źródła. Inni uważają, że przynieśli ją ludzie z pskowskiej twierdzy Kołoża, których wielki książę Witold wziął do niewoli w 1406 roku i osiedlił przy cerkwi.
Kołoża jest zbudowana z plinfy, cienkiej wypalanej cegły. Na niektórych cegłach zachowały się pieczęcie wytwórców: ryby, klucze, gwiazdy. Mury są podwójne, zewnętrzny ma około 1,2 metra grubości, a między warstwami biegnie wąski korytarz. W mur wprawiono wypolerowane głazy w kolorze czerwonym, brązowym, szkarłatnym, szaro-zielonym i oliwkowym, a między nimi ułożono krzyże z glazurowanej majoliki. Dach i kopuły też pokrywała kolorowa szkliwiona dachówka.

Apsydy cerkwi Kołoża: plinfa i wypolerowane głazy w murze. Zdjęcie: Mike1979 Russia, CC BY-SA 3.0, Wikimedia Commons.
Cerkiew ma też sekret akustyczny. W wewnętrzną warstwę murów wmurowano gliniane dzbany-rezonatory, zwrócone szyjkami ku zewnętrznej stronie. Odciążały mur i nadawały wnętrzu szczególny pogłos, a akustyka jest dobra do dziś. Ignacy Kulczyński, archimandryta klasztoru kołoskiego, opisał je w „Inwentarzu” wydanym w 1748 roku: „mnóstwo otworów, które wydają się małe i wąskie, bo tylko rękę można w nie włożyć, ale wewnątrz murów rozszerzają się w duże i szerokie garnki”.
Rozmiary są skromne: 21,75 na 13,25 metra, zachowane mury wznoszą się na około dziewięć metrów. Ale grodzieńscy budowniczowie XII wieku mieli własną szkołę. Obok Kołoży stały wtedy jeszcze cztery cerkwie w tym samym stylu i według jednej z wersji wznosił je jeden mistrz, Piotr Miłoneg. Ze wszystkich Kołoża zachowała się najlepiej.
Spokoju cerkiew miała niewiele. W 1241 roku zniszczono ją podczas napadu chana Kojdana, a od 1284 roku na Grodno szli krzyżacy; pierwszy najazd pod wodzą mistrza Konrada von Thierberga mocno jej zaszkodził. Kasztelan grodzieński Dawid Grodzieński nie przegrał z krzyżakami ani jednej bitwy i według legendy drużynnicy przynieśli jego ciało na tarczach i pochowali przy cerkwi Borysa i Gleba.
Wiosną 1410 roku przy Kołoży zbierały się chorągwie grodzieńska i inne z Wielkiego Księstwa Litewskiego. Stąd ruszyły na zachód, ku polu Grunwaldu.
W XVI wieku do klasztoru należał „ogród królowych na Kołożanach”, gdzie, jak mówią kronikarze, lubiła spacerować królowa Bona Sforza. Przy klasztorze działały przytułek i szkoła ikonopisarska.
Potem przyszły ciężkie czasy. W czasie wojny północnej 1655–1660 miasto przechodziło od Polaków do wojsk moskiewskich i Szwedów, a cerkiew za każdym razem rabowano. Pod koniec XVII wieku klasztor nazwano „pustynnym”: świątynia stała bez drzwi i okien, a latem, według zapisów, służyła za legowisko dla bydła.
Gorsze od wojen okazało się zbocze. Cerkiew postawiono na piaszczystej skarpie i już w 1720 roku podmyty przez rzekę brzeg podszedł pod same mury, a mury się pochyliły. Ignacy Kulczyński, który kierował klasztorem w latach 1736–1747, zapisał w „Inwentarzu”, że miejsce wybrano bardzo nieszczęśliwie. Próbowano umocnić zbocze płotem u podnóża wzgórza, obornikiem i drzewami.
W nocy z 1 na 2 kwietnia 1853 roku skarpa zabrała południową ścianę i połowę zachodniej. Potem przyszły kolejne osuwiska, w 1864 i 1889 roku, kiedy zawaliła się apsyda diakonikonu. Cerkiew podpierano palami, a podczas remontu w 1870 roku pod tynkiem w konchach znaleziono dawne freski. Konserwacja naukowa trwała w latach 1896–1906: brzeg umocniono, nad świątynią zrobiono dwuspadowy dach, a brakujące ściany złożono z drewna. Tak cerkiew dotrwała do XX wieku, murowana w jednej części i drewniana w drugiej.

Cerkiew Kołoża w 1897 roku, widok od strony Starego Zamku. Drewniana ściana tam, gdzie runęła murowana, i umocnione zbocze. Fotografia z książki biskupa Józefa, domena publiczna, Wikimedia Commons.
W 1914 roku przed cudownym kołoskim wizerunkiem Matki Bożej modlił się cesarz Mikołaj II z żoną i dwiema córkami. W 1915 roku, przed ofensywą wojsk niemieckich, ikonę wywieziono do Moskwy i zaginęła: zostały tylko kopie.
W XX wieku cerkiew dwa razy stała się muzeum: najpierw historycznym, potem ateizmu. W 1991 roku zwrócono ją Cerkwi prawosławnej, a dębowy ikonostas odnowiono z daru Uładzimira Mulawina, lidera zespołu Pieśniary.
Zbocze znów osiadło w latach 2000–2005 i umocniono je palami wzdłuż ulicy Rybackiej oraz murem oporowym. W latach 2017–2019 cerkiew odrestaurowano: zamiast zużytej drewnianej ściany postawiono nową z sosny poddanej obróbce termicznej, wykonano drenaż, zainstalowano czujniki temperatury i wilgotności. Podczas prac na jednej z cegieł znaleziono odcisk palca dawnego budowniczego, a w posadzce pojawiło się szklane okno, przez które widać podstawę starej kolumny. W 2019 roku Kołożę wpisano na wstępną listę światowego dziedzictwa UNESCO.
Dziś to czynna cerkiew prawosławna.
Są dwie drogi i obie zajmują około dwudziestu minut w spokojnym tempie.
Pierwsza, Wielką Troicką. To jedna z najstarszych ulic miasta, kształtowała się w XV–XIX wieku. Prowadzi obok Wielkiej Synagogi Chóralnej, zbudowanej w latach 1902–1905 w stylu eklektycznym z elementami mauretańskimi. Synagoga jest czynna. Dalej droga idzie przez Park Kołoski i między drzewami pojawia się sylwetka cerkwi.
Druga, nabrzeżem. Schodzicie do Niemna i idziecie wzdłuż wody, a cerkiew czeka na wysokim brzegu. Wspinać się do niej trzeba zboczem, tą samą skarpą, która tyle razy próbowała ją zrzucić.
Jeśli chcecie zrobić pętlę, idźcie tam Wielką Troicką, a wracajcie nabrzeżem i obok zamków:
Gosteam → Wielka Troicka → synagoga → Park Kołoski → Kołoża → nabrzeże Niemna → Stary Zamek → wieża ogniowa → z powrotem do Gosteam
Jeśli tak rozłożycie czas, żeby o 11:58 być przy wieży ogniowej, pętla skończy się fanfarą trębacza.
Kołoża stoi przy ulicy Kołoża. Wstęp jest wolny, ale to czynna cerkiew: ubierzcie się skromnie, a podczas nabożeństwa zachowajcie ciszę. Na zwiedzanie zwykle wystarcza od dwudziestu do czterdziestu minut.
Półtora kilometra w jedną stronę jest tyle warte, ile przyjemnie jest wrócić. Po Kołoży, skarpie i wietrze znad Niemna w Gosteam czeka wspólna kuchnia: można postawić czajnik, odgrzać obiad i nie szukać kawiarni według godzin otwarcia.
Samochód można zostawić na zamkniętym parkingu. Do Kołoży, zamków i Farnego i tak idzie się pieszo, a kierownica tylko by przeszkadzała. Rodzinie z dziećmi pomaga to, że można wrócić na cichą godzinę i wyjść znowu. Kto jedzie sam, rano pójdzie nad rzekę i do wieczora zdąży jeszcze w inne miejsca.

Kuchnia i salon w Gosteam: po spacerze nad Niemen można rozgrzać się herbatą bez kawiarni według cudzego rozkładu.
Od recepcji do cerkwi jest około półtora kilometra, mniej więcej dwadzieścia minut. To dalej niż do wieży ogniowej, ale prawie cała droga biegnie przez historyczne centrum.
W Gosteam są pokoje hotelowe w całości i miejsca w hostelu, kuchnia, Wi‑Fi i zamknięty parking. Wybierzcie daty albo zadzwońcie: +375 33 31 31 312.
Adres: Grodno, ul. Mostowa 31
Napiszcie daty — sprawdzimy wolne miejsca i potwierdzimy rezerwację.